Reklama

Spotkanie z politykami Koalicji Obywatelskiej w Węgrowie

​​​​​​​20 września silna reprezentacja polityków Koalicji Obywatelskiej gościła na otwartym spotkaniu w Węgrowskim Ośrodku Kultury. Nie było wystąpień poszczególnych polityków – odpowiadali oni na pytania z sali. O co pytali uczestnicy? Wybraliśmy co ciekawsze zagadnienia.

Do WOK przyjechali: prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, posłowie Barbara Nowacka, Kamila Gasiuk-Pihowicz, Sławomir Nitras i Czesław Mroczek oraz członek zarządu województwa mazowieckiego Elżbieta Lanc. Na miejscach dla publiczności zasiadło wielu samorządowców, m.in. burmistrz Węgrowa Paweł Marchela, burmistrz Mińska Mazowieckiego Marcin Jakubowski, burmistrz Mrozów Dariusz Jaszczuk, wójt gminy Grębków Bogdan Doliński, wójt gminy Sadowne Waldemar Cyran, były starosta węgrowski Krzysztof Fedorczyk.

Przed spotkaniem część mediów określała Węgrów jako „wyborczą twierdzę PiS” i przypominała, że w wyborach prezydenckich 2020 r. Andrzej Duda wygrał w Węgrowie z wynikiem 54,6 proc. głosów, a w całym powiecie węgrowskim zdobył 70,8 proc. poparcia. W wyborach parlamentarnych w 2019 roku w mieście PiS poparło 46 proc., a Koalicję Obywatelską 29,5 proc. głosujących; w całym powiecie zaś PiS zdobył prawie 63 proc. głosów, a KO 13,5 proc.

Reklama

Sala pękała w szwach?

Niektórzy uczestnicy spotkania i komentatorzy zachwycali się frekwencją na spotkaniu i publikowali zdjęcia zrobione z tej części sali, skąd nie było widać pustych foteli. Przyszło ok. 200 osób, ale w części byli to działacze i sympatycy z innych miast. Wiele pytań z sali padło od mieszkańców Sokołowa Podlaskiego i innych miejscowości. Gdy pod koniec głos zabrał radny powiatowy Andrzej Kruszewski, to wypowiedź zaczął od słów” Nie jestem z Sokołowa Podlaskiego”. Powody takiej sytuacji po części wyjaśnił chyba jeden z uczestników zabierających głos, który poskarżył się gościom, że „sokołowskie koło PO nic nie robi i nic się nie dzieje”.

Czy „sala pękała w szwach”, jak twierdzą niektórzy – oceńcie Państwo sami po zdjęciach.

Reklama

PiS odmieniane przez wszystkie przypadki

„Trzeba jak najszybciej odsunąć PiS od władzy” - taka była konkluzja większości wypowiedzi gości, ale też i pytań uczestników, które często pytaniami nie były, a bardziej oświadczeniami.

82-latek z Węgrowa Janusz Kornatowski zarzucił rządzącym, że okłamują starszych ludzi np. w kwestii darmowych leków i politycy KO powinni mówić o tym w telewizji. - Walczmy z kłamstwami pana Kaczyńskiego odnośnie katastrofy smoleńskiej. Wciskają starszym ludziom kit, a ludzie mają tylko to jedno radio. Może byśmy zrobili przeciwwagę dla Klubów Gazety Polskiej. Zróbmy jakiś Klub Szkła Kontaktowego – proponował. - Wybitny intelektualista Janusz Kowalski był w Platformie Obywatelskiej, dlaczego został wyrzucony. Mówcie państwo o tym. Ja nie dla siebie to mówię, dla wnuków, żeby mieli lepiej – dodał.

Reklama

- Uważam, że należy stosować proste środki w stronę wyborców PiS-u – mówił w ramach zadawania pytań mieszkaniec Ostrowi Mazowieckiej. - Musimy wyjść z przekazem bardzo prostym. 1,3 mld zł ukradzionych w Ostrołęce, musimy sobie uświadomić, że ta kwota podzielona na 100 tys. ludzi to jest 13 tys. zł do państwa kieszeni. Trzeba iść z takimi przekazami. Ci ludzie myślą żołądkami, nie myślą o wzniosłych rzeczach. Im nie chodzi o sądy, o to jak Polska będzie wyglądała, oni myślą kotletem schabowym i ziemniakami – dodał.

Do kwestii tych odniósł się Rafał Trzaskowski. Pamiętajcie państwo, że ta władza wydaje 2 mld złotych na kiedyś telewizję publiczną, a teraz partyjną. Przelewa przez spółki Skarbu Państwa potężne pieniądze do mediów, które nazywały się kiedyś niepokorne, a teraz wykonują misję taką jak kiedyś Trybuna Ludu” i nie ma tam żadnego krytycznego myślenia. Jak walczyć z tym zalewem kłamstw? W kampanii jasno mówiłem, że trzeba zlikwidować TVP Info, które naprodukowało wiele kłamstw i manipulacji i jest odpowiedzialne m.in. za zanik normalnego języka w debacie publicznej - mówił. Zarzucił też telewizji publicznej, że przyczyniła się do śmierci prezydenta Pawła Adamowicza. Określił, że likwidacja TVP Info jest „fundamentem”. Zachęcał zwolenników opozycji, by jak PiS przed 2015 r. budował jak najwięcej kanałów alternatywnej informacji.

Reklama

Mieszkaniec Siedlec Tomasz Gronowski domagał się od Rafała Trzaskowskiego „ukrócenia” obchodów miesięcznic smoleńskich. Tu jednak usłyszał, że wolność demonstrowania jest podstawą demokracji, ale - zdaniem Trzaskowskiego -ograniczyć trzeba zaangażowanie służb mundurowych.

Barbara Nowacka: Trzeba wybory wygrać, a nie dzielić się ministerstwami

- Na jakim etapie są rozmowy koalicyjne. Jeśli mógłbym coś zasugerować, to chciałbym, żeby nie dać się wpuścić w uliczkę programów i rozdrabniania się, trzeba ustalić te zasadnicze sprawy, a potem sprawy które da się zrobić w rządzie koalicyjnym – mówił mieszkaniec Sokołowa Podlaskiego.

Reklama

- Czeka nas bardzo wielkie wyzwanie przywracania normalności i praworządności w Polsce. Trzeba się przygotować, że będzie to długi marsz, ale bardzo nam w tym będą pomagały orzeczenia europejskich trybunałów, które my z pewnością wdrożymy. Podstawą będzie przywrócenie niezależnych sądów – mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Mocno na pytanie odpowiedziała Barbara Nowacka. - Matematyka jest nieubłagana. Część panów powinna schować swoje ego i stworzyć wspólną listę. Wszystkie inne układanki są absurdalne. Słyszę, że niektórzy już się ministerstwami dzielą. Panowie, my wybory musimy wygrać, a nie dzielić się ministerstwami. Bo to, co się dzisiaj na opozycji dzieje, to jest jakiś teatr absurdu – dodała.

Reklama

Sławomir Nitras: to nie ja mówię ostro, tylko biskupi, minister i prezes

Pytanie Sławomirowi Nitrasowi zadał wójt gminy Grębków Bogdan Doliński. - Czy język debaty publicznej między politykami jaki na co dzień słyszymy w Polsce i to, jak politycy oceniają swoich konkurentów – czy ten język służy zdobywaniu nowych wyborców i większego poparcia, czy jednak ogranicza takie poparcie? Dlaczego to pytanie do pana, nie powiem – dodał.

- Jestem posłem prawie 20 lat: w Sejmie i w Parlamencie Europejskim. I powiem jedno: w Polsce nie ma debaty polityczne. Gdybym miał wskazać te najostrzejsze wypowiedzi, to musiałbym wskazać na wiele wypowiedzi biskupów, które odbierają komuś godność, nawet tę przynależną człowiekowi. Musiałbym wskazać ministra edukacji narodowej i przywódcę partii rządzącej, który pod adresem moim i moich kolegów używa języka, którego ja w życiu bym pod adresem nikogo nie użył. Jestem pod tym względem bliski chrześcijańskiej zasadzie: oceniaj ludzi i ich zachowania, nawet brutalnie i ostro, a nie człowieka. Nie należy mylić wyrazistości ocen i odwagi do ich prezentowania z ostrością ocen - mówił.- Nie przypominam sobie, bym pod czyimś adresem użył obelgi. Przepraszam, raz uczciwie przyznaję. Gdy marszałek sejmu z fotela powiedział do mnie „pajacu”, to powiedziałem „a czy widział pan, jak pan wygląda”. To była jedyna obelga – stwierdził.

Reklama

Rodzina Elżbiety Lanc głosuje na PiS?

Do wypowiedzi Sławomira Nitrasa odniosła się Elżbieta Lanc.
- Od wielu, wielu lat staramy się mówić spokojnym językiem. Mówię o moim powiecie węgrowskim: staramy się mówić językiem debaty, zapraszamy do debaty, ale czasami nie potrafimy wyartykułować pewnych rzeczy jednoznacznie, ostro. Może to też jakaś podpowiedź na przyszłość. Pozwalamy na ten ostry język debaty nie tylko na poziomie kraju, ale i w naszych środowiskach. Ale nawet ten ostry język ma pokazać, że po naszej stronie są wartości, jest prawdziwa troska o człowieka, nie na pokaz i za zamkniętymi drzwiami. Mamy okazję być z ludźmi i chcemy ich słuchać, nawet jeśli uznali że nie chcą, żebyśmy ich reprezentowali. Przyjmujemy to z pokorą – mówiła. - Przed nami są naprawdę trudne czasy, po raz pierwszy w życiu ja się czegoś boję. Nie boję się sama dla siebie, boję się o edukację, sprawy bezpieczeństwa ekonomicznego ludzi, boję się o wartości które są przed nami. O tym wszystkim będziemy mówić, nie używając wulgaryzmów, nie obrażając ludzi. Ja szanuję wszystkich, szanuję swoich sąsiadów, ludzi prostych, którzy mają inne poglądy, potrafię zrozumieć ich oczekiwania. Ale jednego nie mogę zrozumieć, że ci moi sąsiedzi, moja bliska rodzina, jest okłamywana. Na to nie ma naszej zgody – dodała.

Barbara Nowacka: trzeba zmienić zasady 500+

Aldona Trzpil z Sokołowa Podlaskiego, pracownik naukowy UPH zwróciła uwagę na politykę społeczną, którą zajmuje się naukowo od 20 lat. - Nastąpiło kompletne zepsucie państwa w tym zakresie w wyniku takiej, a nie innej polityki PiS. Pojawia się dylemat, jak poradzić sobie z postawami roszczeniowymi wielu obywateli przy tak trudnej sytuacji ekonomicznej i zagrożeniu biedą. Jakie macie państwo pomysły, żeby były szanse na to, by pomagać tym, którzy pomocy potrzebują, a nie demoralizować innych? - pytała.

Reklama

Trudnego pytania nie zrozumiała chyba poseł Gasiuk-Pihowicz, która zaczęła mówić o wsparciu finansowym dla kolejnej grupy społecznej.
- Jedną z naszych odpowiedzi jest projekt ustawy zaprezentowany przez panią Iwonę Hartwich pod którym zbieramy podpisy. Zakłada on, że renta socjalna dla osób z niepełnosprawnościami wzrośnie z poziomu 1200 zł do poziomu wynagrodzenia minimalnego – odparła Kamila Gasiuk-Pihowicz i wróciła do narracji: „ta władza zbudowana jest na kłamstwie, pogardzie i nienawiści, braku szacunku do prawa i Konstytucji”.

Do pytania wróciła Barbara Nowacka. - Grandą jest, że dostają państwo 13. i 14. emeryturę, a nie ma rozwiązań systemowych i waloryzacji. Grandą jest, że transfery socjalne idą do wszystkich, a nie do tych, którzy potrzebują. Dlaczego osoby, które zarabiają dużo, mają dostawać 500+? - pytała. - Nie chcę słyszeć tych historii, jak to zrobić, żeby pieniądze docierały do tych, którzy naprawdę ich potrzebują. Poseł, minister, senator, premier nie muszą korzystać z 500+ - dodała. Poseł mówiła też o wyludnianiu się wielu wsi i mniejszych miast, któremu trzeba zapobiegać tworząc miejsca pracy i poprawiając system edukacji. Wskazała też na konieczność wyrównania sytuacji kobiet i mężczyzn na rynku pracy.

Reklama

Nie o PiS, tylko o konkretach

- Męczy mnie, że na takich spotkaniach cały czas narzekamy i mówimy o PiS-ie - przyznała dziennikarka i działaczka społeczna Agata Dąmbska i zwróciła się do Rafała Trzaskowskiego. - Chciałabym pana poprosić, żeby w żołnierskich słowach powiedział pan o trzech najważniejszych propozycjach, które chcielibyście wdrożyć po objęciu władzy. Nie o kłamstwach, nie o PiS, tylko o tym, co wy zamierzacie Chciałabym wyjść po tym spotkaniu i powiedzieć ludziom, że chcecie państwo zrobić to, to i to.

W odpowiedzi nie było żołnierskich słów”, lecz długa wypowiedź poświęcona... PiS.
- Mam w głowie te 3 fundamentalne kwestie w głowie, ale jeśli nie przywrócimy normalności w relacjach międzynarodowych... Trzeba być twardym na maksa w obronie interesów narodowych. Trzeba jasno mówić Niemcom, że popełniali błędy w polityce wobec Rosji – mówił i nawiązywał do kwestii reparacji wojennych, pozycji w Unii Europejskiej. Krytykował PiS za niszczenie wolności mediów oraz za „mordowanie” samorządów, za „zmarnowanie 7 lat na transformację energetyczną” i za problemy z funduszami z KPO. Poza tym Rafał Trzaskowski ostro krytykował obecny system edukacji za przeładowanie programów i „totalną indoktrynację”.

Reklama

Danuta Domańska: potrzebny każdy obywatel, który da płot na wybory

Radna powiatowa Lidia Siuchta skarżyła się na hejt, jaki wywołała zapowiedź spotkana z politykami KO na lokalnym portalu. - Najdelikatniejsze określenia, jakie zostały tam użyte wobec państwa jak i nas wszystkich to "świnie, gównojady, dupiarze i pachołki Niemiec" – mówiła.

Chwilę później głos zabrał inny radny powiatowy, Andrzej Kruszewski.
- To co robi pan Nitras bardzo mi odpowiada i jestem w pełni za taką formą uprawiania polityki – oświadczył. - Widzę wspaniałą atmosferę na tym spotkaniu i chyba wieje wiatr historii. Może nie wicher i huragan, ale wiatr. A jak wieje wiatr historii, to jak napisał Gałczyński „ludziom jak pięknym ptakom rosną skrzydła, natomiast trzęsą się portki pętakom”. Mam nadzieję, że te portki będą się trzęsły dalej. Jak ktoś napisał: nie pozwolimy im dobiec do kibla. Tu chyba jeszcze ktoś mówił „Bóg, Honor, Ojczyzna” to hasło zrobiło się na „Bóg Horror Drożyzna” i do tego doprowadziły 7-letnie rządy – mówił i zwrócił się do Rafała Trzaskowskiego: czy pan się czuje prezydentem tylko Warszawy?

Danuta Domańska z Węgrowa nawiązała do wyborów prezydenckich i oświadczyła „Węgrów PiS-em stał, ale już nie stoi”. Przypomniała, że w Węgrowie zebrano 4 tys. podpisów za kandydaturą Rafała Trzaskowskiego i na przestrzeni lata poparcie dla Andrzeja Dudy zmalało z 81 do 53 proc.
- Zbliżają się wybory i jeśli my tych wyborów nie przypilnujemy, to będzie tak, jak było w minionych wyborach. Tam gdzie są... proszę mi przypomnieć, jak się nazywają... domy pomocy społecznej w 100 procentach wygrał PiS. Ja na przykład z Ostrówka miałam takie sygnały, że przyszła pani radna PiS-u, która nie była tego dnia na dyżurze i po prostu chodziła od pokoju do pokoju z tymi kartami. Zróbmy tak, żeby tak nie było. Ja państwa bardzo proszę o pomoc, bo sama tutaj nie dam rady w Węgrowie dopilnować. Potrzebny jest każdy obywatel, który da płot na wybory – apelowała.

Całe spotkanie trwało blisko dwie godziny, nie było incydentów ani krytycznych wobec gości pytań.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Adams - niezalogowany 2022-09-29 11:32:27

    Ha ha ha Radny Kruszewski mówi o pętakach! Wyborne!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo zyciewegrowa.pl




Reklama